Wyższa szkoła jazdy - teoria

wtorek, 27 września 2016



Wiatr we włosach, zimny łokieć, jeżdżenie bez celu, dostawanie wiecznie "spritzgeld" od rodziców i wyrywanie lasek, by skończyć z nimi na tylnym siedzeniu.. auta - marzenia każdego chłopaka, który czekal tylko aż będzie mieć skończone osiemnaście wiosenek i będzie mógł zacząć robić prawo jazdy. Wyobraźcie sobie, że ja też marzę o aucie, bo w sumie to kto nie marzy? Kompletna swoboda, wygodne życie. Z tym, że ja mam tą przewagę mieszkając w niemczech, że w wieku szesnastu lat, mogę zacząć myśleć o tym całkiem serio, a w następnych kilku miesiącach przystąpić do działania, ha! 

Ostatnio dodając zdjęcie na mojego instragrama, napisałam pod nim, że cierpie chwilowo na komplety brak czasu.. wspomniałam również właśnie o wykładach z prawa jazdy. Dużo osób pisało do mnie z zapytaniem "to ile ty w końcu masz lat, skoro prawko już robisz?" - biorąc pod uwagę, że już wiele razy mówiłam, że jestem szesnastolatką, spotkałam się z ogromnym zdziwieniem. Chciałabym w tym, i prawdopodobnie jeszcze jednym poście, podzielić się z Wami moimi doświadczeniami oraz przybliżyć Wam, jak z perspektywy Polki w Niemczech wygląda zdawanie niemieckiego "prawka".

co, jak i kto 

Prawo jazdy w Niemczech może zrobić każda osoba, mająca niemiecki meldunek oraz ukończony 18. rok życia. Kurs taki można rozpocząć najwcześniej na trzy miesiące przed ukończeniem 18stki. Oprócz tego istnieje możliwość, z której ja osobiście korzystam, na zrobienie prawa jazdy w wieku 17 lat i w tym wypadku prowadzenie samochodu dozwolone jest tylko w towarzystwie osób do tego upoważnionych, które muszą spełniać cztery następujące warunki: 
  1. Min. 30 rok życia
  2. Posiadanie prawa jazdy min. 5 lat - nieprzerwanie! 
  3. Nie więcej niż jeden punkt karny zapisany w rejestrze stwierdzającym ważność prawa jazdy
  4. Podczas jazdy mniej niż 0,5 promila alkoholu we krwi 
Ja decydując się na robienie prawa jazdy wraz z 17 rokiem życia, mogłam je zacząć na pół roku przed moimi siedemnastymi urodzinami. Do egzaminu teoretycznego mogę przystąpić na trzy miesiące przed tym terminem, a do praktycznego miesiąc przed. Niestety, nad tym ubolewam chyba najbardziej, nie dostanę tradycyjnego dokumentu prawa jazdy.. zamiast tego otrzymam zaświadczenie, które upoważni mnie do prowadzenia samochodu osobowego, w którym są wymienione wszystkie osoby towarzyszące, mające mnie "pilnować".
Standardowy dokument dostanę dopiero w momencie ukończenia 18. roku życia, a wniosek o niego mogę złożyć najpóźniej na 3 miesiące po 18stce. 


Niezbędne dokumenty 

W dniu, w którym przyszłam do ośrodka, gdzie odbywa się mój kurs, musiałam wypelnić formularz i do tego był potrzebny mi mój dowód osobisty, nic więcej. Tego dnia mogłam już zostać na spokojnie na lekcji, która odbywała się w godzinach 18.30-20.00.
Przychodząc na kolejną, drugą lekcję, otrzymałam od właściciela tego ośrodka dwa tzw. "Ausbildungsvertrag" - nic innego jak umowa zawierana pomiędzy mną, moimi rodzicami a ośrodkiem. Jeden z nich musiałam oddać na następnej lekcji, gdzie widniał podpis moich opiekunów prawnych, a drugi zatrzymywałam dla siebie. Oprócz tego dostałam wniosek, który powinnam złożyć do gminy mojego miasta razem z: 
  • Zaświadczeniem o zdobyciu kursu pierwszej pomocy, które są organizowane przez kilka organizacji m.in.: Rotes Kreuz, Caritas. Na taki kurs musimy zapisać się sami, najlepiej w jak najszybszym tempie. Jego koszt w moim przypadku to 35 euro. Było mi się dość ciężko na niego dostać, więc dopiero jest on przede mną (napisze o tym osobny post). 
  • Badanie wzroku, które ma uwzględnić lub wykluczyć jazdę z okularami. To badanie można wykonać u każdego optyka i okulisty oraz powinno kosztować od 6 do 8 euro. 
  • Aktualne zdjęcie paszportowe. Tutaj też koszt mieścić się powinien w granicach od 8 do 10 euro, ale ostatnim razem, kiedy robiłam zdjęcia do dowodu, kosztowało mnie to dwa razy tyle, więc cięzko mi powiedzieć, ile zapłacę za to teraz.

Nauka - część teoretyczna

Na moim kursie część teoretyczna składa się z 14 lekcji, podzielonych na różne kategorie tematyczne (część techniczna samochodu, skrzyżowania, rama prawna itp.). Każda lekcja w moim przypadku, tak jak już wspomniałam wyżej, trwa półtorej godziny. Jednak przed rozpoczęciem lekcji, od godziny 18, można przyjść by wykonać test próbny. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu - wtorek i czwartek, chociaż ta sama szkoła w innym mieście oferuje zajęcia w środy i piątki.
Te zajęcia są obowiązkowe, dlatego jeśli z jakiego kolwiek powodu nie możemy przyjść na dany temat, musimy odrobić go w innym terminie.
Grupy liczą od 5 do max. 15 osób. Tutaj nikt nie zaczynał na równi. Ja na przykład zaczęłam od lekcji 9, więc po lekcji czternastej, czyli ostatniej, muszę odbyć jeszcze pozostałe tematy od 1 do 8, by móc przystąpić do egzaminu teoretycznego. 

Pomoce naukowe

U nas ma się to tak, że na samym początku, dokładniej od drugiej lekcji, zostajemy zarejestrowani na stronie internetowej, która umożliwia nam rozwiązywanie testów symulowanych, z pytaniami takimi, jakie znajdują się na teście właściwym. Możemy odpowiadać na nie, sortując je na pytania z zdjęciami, wideo, z samymi znakami, na liczenie lub na poszczególne tematy. Tam znajdziemy również E-booka, z którego uzyskamy wszystkie wiadomości.
Z tej samej strony możemy korzystać na naszych telefonach w formie aplikacji, gdziekolwiek byśmy nie byli - nie potrzeba do niej połączenia z internetem. 


W tym poście kończę opowiadanie o tym, jak wygląda mój kurs prawa jazdy. Wrażenia po części teoretycznej, jak i tej praktycznej, zdam Wam tutaj, zaraz po tym, jak ukończę i (mam nadzieję!) zdam egzaminy. Wtedy napiszę również o wszystkich kosztach, trudnościach oraz podsumuję to, jak było. 





Czytaj dalej »

Nie daj sobie wmówić, że lepiej być nie może, kiedy jest tylko dobrze

niedziela, 18 września 2016



"Przestań głupoty opowiadać i zejdź na ziemię. Ja wszystko rozumiem, ale coś takiego? Proszę Cię. Oglądanie świata przez różowe okulary nie wyjdzie Ci na dobre, a już na pewno nie najlepsze. Marzenia nie bolą, dlatego pozostaje Ci tylko marzyć, no cóż, dobre i to."

Mogę dać sobie rękę na spokojnie uciąć, że każde z nas słyszało już w swoim życiu, nie ważne czy trwa ono 30 czy 16 lat, nie raz taką drętwą gadkę "ludzi sukcesu", którzy to dobrze zarabiają, mają osiągi i sukcesy na swoim koncie. Jednak pytanie, czy to co oni robią i jak widzą ten świat, pokrywa się z tym jak widzisz go Ty? Każdy z nas słyszał coś takiego, może nie dosłownie, ale w tzw. przenośni, niezależnie od życiowej sytuacji - w związku z pracą, uczelnią, czy też nawet relacjami, ba! tutaj zdecydowanie najczęściej. Nie dość, że od słuchania tego wszystkiego uszy nam więdną, bo to nie jest to, czego oczekujemy i co rozumiemy przez słowo "pomoc", to jeszcze zaczyna kotlić nam się w głowie, przez co tak naprawdę dalej nam od prawdziwego rozwiązania, odpowiedzi, jak bliżej. Te ciągłe pytania, jakby nam się płyta zacięła.. A czy to dobre rozwiązanie? A może ja sobie za dużo wyobrażam? Może on/ona/ono(?) ma rację? A jak nie wyjdzie? A jak się okaże, że będzie gorzej? A jak koniec końców dowiemy się, że to własnie to było najlepsze?

Bullshit. Dreck Kacke ist das. Gówno prawda. 

Zawsze może być tylko lepiej. 

I nie, nie będzie Ci lepiej od tego, że tak sobie powiesz, albo od tego, że zapiszesz na stosie kartek jaki masz plan, albo, że powiadomisz całą rodzinę do piątego pokolenia oraz sąsiadów, że zamierzasz coś zmienić. Od siedzenia na dupie z pilotem w ręku nikomu grosza nie przybyło, głodny nie stał się sytym, a mi nie urosły pośladki. 

Nikomu nigdy nie poprawiło się życie ot tak, z niczego. 

Masz ciepłą posadkę, pracujesz na etat i oczekujesz na zobowiązujący awans w ciągu przyszłych pięciu miesięcy? Super, rodzice pewnie są dumni, a przyjaciele mogą pozazdrościć. Tylko co z tego, skoro ta praca to w sumie Ci się tak tylko podoba, chodzisz do niej każdego dnia, jednak czujesz, że to nie jest to, co by dawało Ci przyjemność - kompletną satysfakcję? Zarabiasz ok. 8 patoli miesięcznie, masz wszystko czego dusza zapragnie i wozisz się po wsi najnowszym Audi, bo rodzice sobie kilka lat wstecz tego życzyli - nie ty. Może wolisz zamiast tego zarabiać dwa razy mniej, ale za to skakać z radości za każdym razem, kiedy ktoś Cię zapyta jak było w pracy? A może w ogóle życie w miejscu, w którym jesteś przestało Cię zaskakiwać i potrzebujesz kubła zimnej wody, po to by przeżyć przygodę i adrenalinę, którą tak uwielbiałeś? Wyjedź z kraju, zacznij od nowa, zaryzykuj - może to jest to, czego właśnie w tej sekundzie pragniesz?

Chodzisz do szkoły, którą poleciła Ci ciotka wujka twojej mamy najlepszego przyjaciela, bo jej syn zdał tam maturę na 100% i właśnie kończy studia stomatologiczne, które zapewnią mu pracę do końca życia. Super, rodzice pewnie są dumni, a przyjaciele mogą pozazdrościć świetlanej przyszłości. Tylko co z tego, skoro ludzi to ty w tej szkole to tak średnio lubisz, a przedmioty liczące się do twojej matury to tak serio średnio Ci leżą? Nie masz życia towarzyskiego, ryjesz w ksiązkach od rana do wieczora, bo w gimnazjum z biologi w gimnazjum czwóreczka na ładne oczy była, a tutaj na rozszerzenie się wybrało, jak na grzybki do lasu po jesiennym deszczu. A może wolisz korzystać z młodych lat, szukając swojego życiowego powołania, pasji która zawładnie twoim sercem i da Ci możliwość zarabiać na siebie? Może ty wcale nie wyobrażasz sobie siebie w białym kitlu, bawiąc się obcym uzębieniem, a zamiast tego wolałbyś narysować patykiem na piasku swoją własną mapę i kierować się nią przez najbliższe 80 dni, w które zwiedzisz cały świat? 

Jesteś od 40 miesięcy 56 godzin i 42 minut w związku, które daje Ci - w większości złudne - poczucie bezpieczeństwa, planujesz już w jakiej sukni Twój ojciec poprowadzi Cię do ołtarza, wiesz jakiej rasy kupicie psa i jak nazwiecie dzieci. Super, rodzice pewnie są dumni, a przyjaciele mogą pozazdrościć takiego szczęścia, jakie Cię spotkało. Tylko co z tego, skoro Ty wcale nie czujesz tego płomienia miłości jak na samym początku, nie cieszysz się na myśl, kiedy wiesz, że musisz poprawić swój makijaż na spotkanie z nim i wcale nie tańczą Ci iskierki w oczach na myśl o tej waszej wspólnej drodze życia. Może boisz się samotności, braku kogoś u twojego boku i trwasz w tym co mama powiedziała Ci, że jest dobre? Może wolisz cały czas czuć motyle w brzuchu, uśmiechać się za każdym razem kiedy ktoś powie jego imię?

I pewnie choć nie raz wszystkie tw wątpliwości przeszły przez Twoją głowę, Ty i tak zostajesz w martwym punkcie, bo ktoś Ci powiedział "stój, to się nie uda", że nie warto ryzykować. A w razie pomyłki to Ci powiedzą "a nie mówiłam?", pokiwają głową i tyle z tej ich błyskotliwości. 

Stop. 

Życie masz jedno. Tylko TY decydujesz, w jaki sposób je przeżyjesz. Tylko TY na koniec twojej drogi uderzysz się w pierś i rozliczysz się z tego. 

Jesteś kowalem swojego losu. 

Rób swoje. Nigdy nie daj sobie wmówić, że lepiej być nie może, kiedy jest tylko dobrze.




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia