Nie daj sobie wmówić, że lepiej być nie może, kiedy jest tylko dobrze

niedziela, 18 września 2016



"Przestań głupoty opowiadać i zejdź na ziemię. Ja wszystko rozumiem, ale coś takiego? Proszę Cię. Oglądanie świata przez różowe okulary nie wyjdzie Ci na dobre, a już na pewno nie najlepsze. Marzenia nie bolą, dlatego pozostaje Ci tylko marzyć, no cóż, dobre i to."

Mogę dać sobie rękę na spokojnie uciąć, że każde z nas słyszało już w swoim życiu, nie ważne czy trwa ono 30 czy 16 lat, nie raz taką drętwą gadkę "ludzi sukcesu", którzy to dobrze zarabiają, mają osiągi i sukcesy na swoim koncie. Jednak pytanie, czy to co oni robią i jak widzą ten świat, pokrywa się z tym jak widzisz go Ty? Każdy z nas słyszał coś takiego, może nie dosłownie, ale w tzw. przenośni, niezależnie od życiowej sytuacji - w związku z pracą, uczelnią, czy też nawet relacjami, ba! tutaj zdecydowanie najczęściej. Nie dość, że od słuchania tego wszystkiego uszy nam więdną, bo to nie jest to, czego oczekujemy i co rozumiemy przez słowo "pomoc", to jeszcze zaczyna kotlić nam się w głowie, przez co tak naprawdę dalej nam od prawdziwego rozwiązania, odpowiedzi, jak bliżej. Te ciągłe pytania, jakby nam się płyta zacięła.. A czy to dobre rozwiązanie? A może ja sobie za dużo wyobrażam? Może on/ona/ono(?) ma rację? A jak nie wyjdzie? A jak się okaże, że będzie gorzej? A jak koniec końców dowiemy się, że to własnie to było najlepsze?

Bullshit. Dreck Kacke ist das. Gówno prawda. 

Zawsze może być tylko lepiej. 

I nie, nie będzie Ci lepiej od tego, że tak sobie powiesz, albo od tego, że zapiszesz na stosie kartek jaki masz plan, albo, że powiadomisz całą rodzinę do piątego pokolenia oraz sąsiadów, że zamierzasz coś zmienić. Od siedzenia na dupie z pilotem w ręku nikomu grosza nie przybyło, głodny nie stał się sytym, a mi nie urosły pośladki. 

Nikomu nigdy nie poprawiło się życie ot tak, z niczego. 

Masz ciepłą posadkę, pracujesz na etat i oczekujesz na zobowiązujący awans w ciągu przyszłych pięciu miesięcy? Super, rodzice pewnie są dumni, a przyjaciele mogą pozazdrościć. Tylko co z tego, skoro ta praca to w sumie Ci się tak tylko podoba, chodzisz do niej każdego dnia, jednak czujesz, że to nie jest to, co by dawało Ci przyjemność - kompletną satysfakcję? Zarabiasz ok. 8 patoli miesięcznie, masz wszystko czego dusza zapragnie i wozisz się po wsi najnowszym Audi, bo rodzice sobie kilka lat wstecz tego życzyli - nie ty. Może wolisz zamiast tego zarabiać dwa razy mniej, ale za to skakać z radości za każdym razem, kiedy ktoś Cię zapyta jak było w pracy? A może w ogóle życie w miejscu, w którym jesteś przestało Cię zaskakiwać i potrzebujesz kubła zimnej wody, po to by przeżyć przygodę i adrenalinę, którą tak uwielbiałeś? Wyjedź z kraju, zacznij od nowa, zaryzykuj - może to jest to, czego właśnie w tej sekundzie pragniesz?

Chodzisz do szkoły, którą poleciła Ci ciotka wujka twojej mamy najlepszego przyjaciela, bo jej syn zdał tam maturę na 100% i właśnie kończy studia stomatologiczne, które zapewnią mu pracę do końca życia. Super, rodzice pewnie są dumni, a przyjaciele mogą pozazdrościć świetlanej przyszłości. Tylko co z tego, skoro ludzi to ty w tej szkole to tak średnio lubisz, a przedmioty liczące się do twojej matury to tak serio średnio Ci leżą? Nie masz życia towarzyskiego, ryjesz w ksiązkach od rana do wieczora, bo w gimnazjum z biologi w gimnazjum czwóreczka na ładne oczy była, a tutaj na rozszerzenie się wybrało, jak na grzybki do lasu po jesiennym deszczu. A może wolisz korzystać z młodych lat, szukając swojego życiowego powołania, pasji która zawładnie twoim sercem i da Ci możliwość zarabiać na siebie? Może ty wcale nie wyobrażasz sobie siebie w białym kitlu, bawiąc się obcym uzębieniem, a zamiast tego wolałbyś narysować patykiem na piasku swoją własną mapę i kierować się nią przez najbliższe 80 dni, w które zwiedzisz cały świat? 

Jesteś od 40 miesięcy 56 godzin i 42 minut w związku, które daje Ci - w większości złudne - poczucie bezpieczeństwa, planujesz już w jakiej sukni Twój ojciec poprowadzi Cię do ołtarza, wiesz jakiej rasy kupicie psa i jak nazwiecie dzieci. Super, rodzice pewnie są dumni, a przyjaciele mogą pozazdrościć takiego szczęścia, jakie Cię spotkało. Tylko co z tego, skoro Ty wcale nie czujesz tego płomienia miłości jak na samym początku, nie cieszysz się na myśl, kiedy wiesz, że musisz poprawić swój makijaż na spotkanie z nim i wcale nie tańczą Ci iskierki w oczach na myśl o tej waszej wspólnej drodze życia. Może boisz się samotności, braku kogoś u twojego boku i trwasz w tym co mama powiedziała Ci, że jest dobre? Może wolisz cały czas czuć motyle w brzuchu, uśmiechać się za każdym razem kiedy ktoś powie jego imię?

I pewnie choć nie raz wszystkie tw wątpliwości przeszły przez Twoją głowę, Ty i tak zostajesz w martwym punkcie, bo ktoś Ci powiedział "stój, to się nie uda", że nie warto ryzykować. A w razie pomyłki to Ci powiedzą "a nie mówiłam?", pokiwają głową i tyle z tej ich błyskotliwości. 

Stop. 

Życie masz jedno. Tylko TY decydujesz, w jaki sposób je przeżyjesz. Tylko TY na koniec twojej drogi uderzysz się w pierś i rozliczysz się z tego. 

Jesteś kowalem swojego losu. 

Rób swoje. Nigdy nie daj sobie wmówić, że lepiej być nie może, kiedy jest tylko dobrze.




Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Komentarze typu: obs/obs, kom/kom itp. zostaną usunięte.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia